Marzena Gross – piękno sukcesu


Trzeba się cieszyć z każdego dnia i małymi krokami systematycznie iść do przodu – to życiowa dewiza Marzeny Gross, kobiety sukcesu, która w ciągu jedenastu lat dzięki ciężkiej pracy, biznesowej intuicji i naturalnemu wyczuciu piękna i symetrii stworzyła najnowocześniejszy salon urody w Elblągu.

Trudno uwierzyć w to,  że tak dobrze prosperująca firma mogła powstać przez przypadek …
O nie, przypadkiem był tylko wybór profesji w której przyszło mi pracować, ale o tym później.... Aby nie dorabiać zbędnej ideologii do tego, co robię, należy stwierdzić, że miałam po prostu szczęście znaleźć się w gronie ludzi, którym w owym czasie wyszedłby chyba każdy biznes, o ile należycie się w niego zaangażować, potraktować poważnie. W latach 90-tych dużo prościej było prowadzić  działalność na własny rachunek- konkurencja była nie wielka, pomysłów w brud i bardzo chłonny rynek. Czego chcieć więcej. Zdążyłam, ponieważ swoją działalność rozpoczęłam w 1998 r.

- Wówczas w kosmetyce była nisza rynkowa?
-  W pielęgnacji dłoni, a przynajmniej w formie, która króluje obecnie, działo się niewiele. Przedłużanie paznokci wykonywano chyba w 2 punkach w naszym mieście, trudno w to uwierzyć, prawda? Stosowano tylko metodę żelową, która wówczas była średniej jakości i nie dawała manicurzystkom wielu możliwości rekonstrukcji paznokci. W tej chwili mamy w Elblągu bardzo dużo z tego, co oferuje CAŁA branża kosmetyczna, między innymi również dzięki naszemu salonowi.

- A co poradzi Pani młodym osobom, które rozpoczynają  prowadzenie własnej działalności? Gdzie tkwi tajemnica Pani sukcesu?
- Pozornie łatwo  jest znaleźć  pomysł na biznes, jeszcze łatwiej  zdobyć pieniądze na jego realizację. Tylko, że potem pozostajemy sami z całym tym galimatiasem i jeśli naprawdę nie wiemy, co i  jak chcemy osiągnąć (oprócz korzyści finansowych),  można wpędzić się w poważne tarapaty. Wiele osób  stara się  powielić (ja sama także zaczerpnęłam pomysł), naśladować pomysły ludzi,  którzy osiągnęli w jakimś stopniu swój sukces, bo to wydaje się takie bezpieczne. Zalecam tu daleko idącą ostrożność, ponieważ wiem, że na taki sukces składa się kilka czynników( o których zazwyczaj się nie rozmawia) i wcale nie jest to takie proste. Jednak patrząc z boku, może wydawać się inaczej. Oglądając się wstecz, choć robię to nie zwykle rzadko, myślę, że nie było tak ciężko. Jednak po chwili wracają do mnie  bardzo, bardzo trudne momenty i natychmiast odczuwam pokorę...
Mam głęboką świadomość, że nic nie jest dane nam na zawsze. Osiągnięty sukces trzeba ciągle wspierać, dbać, nie działać  na chybił-trafił.
 Plan i wizja tego, co w przyszłości, to jedne z ważniejszych elementów osiągnięcia sukcesu.  Fakt,  że  firma tak dobrze prosperuje, zawdzięczam swojej ciężkiej pracy i moich pracownic. Bez nich Salon Urody Marzeny Gross by nie istniał, wspólnie tworzyłyśmy naszą markę i sukces rynkowy.  Jak widać Nasz Sukces nie jest więc dziełem przypadku, natomiast sam pomysł na pracę i owszem, to czysty przypadek.
Przypadkowo trafiłam do kogoś, kto robił paznokcie akrylowe w innym mieście. Zainteresowałam się tym na tyle, że postanowiłam spróbować swoich sił w tym zawodzie i pojechałam na  kurs stylizacji paznokci. Pierwsze paznokcie robiłam 7 godzin. To było straszne... kiedy skończyłam, czułam się cała obolała i naprawdę miałam wątpliwości, czy to zajęcie dla mnie.

- Można więc powiedzieć, że najlepsze pomysły rodzą się w bólach?
Zdecydowanie nie jest to łatwe zajęcie, ale mi udało się okiełznać masę akrylową. Tak zaczęła  się moja droga w stronę profesjonalnej kosmetyki. W ciągu roku przeniosłam się do większego lokalu, zatrudniłam pierwszych pracowników i stałam się specjalistką od… obgryzionych paznokci. Panie z takimi problemami były odsyłane z kwitkiem z innych gabinetów. Tak, tak… Ja przyjmowałam te zasmucone klientki i sprawiałam,  że ich dłonie znów stawały się piękne. Teraz sama uczę profesjonalnej stylizacji paznokci. Wiele stylistek paznokci, wyszło spod mojej ręki. W wielu gabinetach manicure wiszą  Certyfikaty Salon Urody Marzeny Gross. Mam nadzieję, że jesteśmy znakiem jakości.

- Ale na paznokciach się nie skończyło…
Tak naprawdę to klientki zainicjowały kolejny krok. Panie zaczęły mówić o tym, że przydałyby się inne zabiegi kosmetyczne. Poszłam za ciosem, zatrudniłam kosmetyczkę i po ogromnych trudach powstał gabinet kosmetyczny. Wtedy też doszłam do wniosku, że trzeba jakoś ten mój salon nazwać, bo do tej pory po prostu byłyśmy po prostu gabinetem pielęgnacji dłoni. Ogłosiłam konkurs wśród klientek, ale żaden z pomysłów nam się tak do końca nie podobał. I nagle jedna z dziewczyn powiedziała „a czemu nie po prostu Salon Urody Marzeny Gross”. Spersonalizowanie naszego wizerunku, jako salonu urody Marzeny Gross, bardzo się przyjęło. Nie zrobiłam tego z próżności, długo bolały mnie uszy, gdyż  nade wszystko cenię sobie moją prywatność i anonimowość. Po latach troszkę przywykłam, ale tylko troszkę. Nie mniej jednak, Naszą Jakość gwarantuję swoją osoba, to bardzo wzbudza zaufanie, którego staram się nie zawieść.

- Pani salon istnieje już 11 lat, czy spełniła Pani już wszystkie swoje marzenia?
- Zawodowo czuje się spełniona, lubię swoją pracę i wkładam w nią całe moje serce, ale to nie znaczy, że osiągnęłam już wszystko i mogę spocząć na laurach. Wręcz przeciwnie - wciąż mam nowe pomysły, wciąż chcę się rozwijać.
Po wielu latach pracy kupiłam własny lokal, który daje mi większe możliwości i zapewnia moim klientkom to, co najważniejsze  - jeszcze większy komfort usług. Marzę o tym, aby nasi klienci  umieli korzystać i w pełni cieszyć się z luksusu bywania pod opieka dobrej kosmetyczki.


- Jeśli mówimy o luksusie, to czy prowadzony biznes pozwala Pani na luksusowe życie?
Mam ten luksus, że kocham to, co robię ( śmiech). Jeżdżę samochodem męża,  nie mam domu w modnej dzielnicy i wcale mi to nie przeszkadza. Jestem ciągle na etapie inwestycji i chyba tak już zostanie. Zawsze jest jakiś nowy sprzęt, który chcę kupić do salonu, kosmetyka tak bardzo się rozwija, a ja podjęłam zobowiązania wobec naszych klientów...
    Nigdy też nie zdarzyło mi się nie wypłacić pensji na czas. To prawdziwy luksus czuć się fair w stosunku do ludzi. Nie udaję kogoś, kim nie jestem- mam luksus bycia sobą... Niech mi Pani wierzy, czuję się naprawdę luksusowo

- Co jest dla Pani najtrudniejsze w prowadzeniu biznesu?
Najtrudniej jest zarządzać ludźmi. Staram się być szefowa-partnerem, ale nie zawsze się to udaje. To wielka sztuka, której ciągle się  uczę.
 Niepolityczne będzie to, co powiem, bo pewnie tę rozmowę przeczytają moje dziewczynki, ale  nienawidzę upominać swoich pracownic. Oczywiście, jeśli trzeba dać reprymendę, to ją dam, ale jest to dla mnie bardzo trudne (nie wdając się w szczegóły) Na szczęście niezbyt często jestem zmuszana do takich interwencji. Mam wspaniały personel.

 - Co Marzena Gross robi, kiedy wychodzi z pracy?
Buszuję po internecie, sprawdzam nowe trendy. Poświęcam dużo czasu na obmyślanie strategii, która pozwoli mi na realizacje założonych planów. Czytam, piszę artykuły branżowe. Ale uwielbiam też lenistwo , ono mnie uszczęśliwia,  a pozostały wolny czas  spędzam z moim wspaniałym mężem i przyjaciółmi.
                                                           Dziękuję za rozmowę.


 
ul. Nitschmana 20/22 (I Piętro), 82-300 Elblag, tel.: 055 236 22 88

Agencja Reklamowa CONTACT
Medycyna estetyczna